piątek, 12 lutego 2016

Trochę o wycenie rękodzieła z mojej perspektywy

Zainspirowana wciąż narastającymi dyskusjami w sieci odnośnie wycen swoich prac postanowiłam napisać takiego posta. Przedstawię tu swoje zdanie i swoją opinię na ten temat. Liczę się z tym, że za pewnie spora grupka osób niestety się ze mną nie zgodzi:) Ale liczę, że będą też osoby, które po przeczytaniu, stwierdzą: "No tak... racja...".
W internecie można spotkać przeróżnych twórców. Są ci zdolni, którzy cenią swoje rękodzieło, są Ci tacy jak ja, czyli Ci średnio profesjonalni:) Są też oczywiście tacy, którzy robią rzeczy niedbale, brzydko, często brzydko to nawet mało powiedziane.. i sprzedają je w dwóch kategoriach, w zależności chyba od własnego ego i potrzeb. Pierwsza kategoria to, nazwijmy ją, "Nie wiem co to decu, ale skoro wszyscy sprzedają sprzedam i ja!...". Cóż tu więcej można napiasać na ten temat...
Druga kategoria to osoby, tzw. "Srzedaję dla frajdy lub tp". Są tu osoby, najczęściej początkujące, które postanowiły sprzedać swoje prace, za jakąkolwiek cenę, ale sprawia im to frajdę. Są w tej grupie również tacy "rękodzielnicy", którzy początkowo rozdawali swoje wyroby, ale postanowili jednak je za groszę sprzedać, bo walają się gdzieś po domu czy po pracowni.
I właściwie wszystko byłoby ok, bo przecież każdy robi do swojego garnuszka, liczy się ze stratami, z zyskami przede wszystkim. Jednak... powstaje tu wiele sprzecznych teorii, czy aby na pewno każdy rękodzielnik, bez wzgędu  na to, czy jest początkujący, czy już wprawiony i doświadczony, robi tylko do swojego garnuszka...
I tu właśnie wyrobiłam sobie pewiem pogląd na ten temat, którym chciałam się z Wami podzielić.
Niestety, każdy z nas, tworząc rękodzieło wie doskonale, jak ten chleb smakuje... jak ciężko jest się czasem przebić, sprzedać, zarobić na działalność itp itd... Załużmy, że są dwie osoby, które zajmują się tym samym, czyli np decu. Jedna z nich jest doświadczona, tworzy cudne prace, wręcz zapierające dech! Sprzedaje swoje rzeczy w sklepie internetowym, niby nie narzeka... ale...
Jest obok sobie gdzieś tam druga osoba, która od czasu do czasu coś tam majstruje przy decu, niezbyt się na tym znając, tworząc rzeczy niedbałe, niechlujne, może niezauważalnie dla oka zwykłego Kowalskiego, ale dla Nas już widoczne i rażące... I teraz jest taka sytuacja-osoba pierwsza ma wystawioną piękną szkatułkę, po 100 zł, ta druga wystawia swoją po 25... widzicie różnicę cenową chyba od razu!:) I taki przeciętny Kowalski też to zauważy! Patrzy sobie na tą za 100 i na tą za 25. Stwierdza tak: "Ta za 100 jest piękna, ale bardzo droga.... może kupię tą za 25?" Albo jeszcze druga sytuacja, tu już Kowalski widzi różnicę w wykonaniu: "Ta za 100 jest piękna, ale bardzo droga... ta druga jest tania, ale nie podoba mi się... może znajdę coś podobnego, w innej cenie??" I znajduję taką szkatułkę np. za 50 zł, lub nawet na 40... Co się wtedy dzieje? Ano, że żadna z osób/wytwórców, nie zarobiła, w najgorszej sytuacji niestety jest osoba sprzedająca najdrożej. I nie tylko tutaj tak jest! To są codzienne sprawy, stykamy się z tym miliony razy dziennie! W sklepie, w księgarni, szukając materiałów do naszych prac... Zawsze patrzymy na cenę i wybieramy tą korzystniejszą... W rękodziele jest podobnie-szukamy w optymalnej cenie. I podkreślam, że mówię tu a takim Kowalskim! Nie mówię w ogóle o osobach, które znają temat, wiedzą czym jest rękodzieło, że to coś więcej niż tylko sam wyrób... że to nasza praca, nasze serce, nasz czas poświęcony na dopieszczenie każdego szczegółu... Taka osoba wie, że za dobre rękodzieło trzeba zapłacić więcej! Tu paradoksem jest to, że niestety nie zawsze cena idzie w parze za jakością... Ale właśnie osoba, która wie o co chodzi nie kupi byle czego za 100 zł... Wie, że aby coś tyle kosztowało, musi jakoś wyglądać, coś prezentować, być oryginalne..
Ale wracając do tematu... Niestety wciąż osób, które cenią NASZE rękodzieło, jest jak na lekarstwo. Najwięcej jest tych Kowaskich, którzy buszują szukając okazji... I niestety, wracając do sprzedawców rękodzieła, osoba, która sprzeda swoje rzeczy po taniości, nieświadoma tego, co robi, sprawia, że My, tacy już wprawieni mniej czy bardziej w rękodzieło, chcący zarobić na tym godne pieniądze a nie tylko okazjonalnie, tracimy w oczach klientów! Bo ludzie się szybko przyzwyczajają do niskich cen, do promocji, do rabatów.. a już najgorsze co może być do charytatywne rozdawanie rzeczy, bo ktoś powiedział, że dana cena "to za dużo!! Musisz sprzedać taniej bo nikt tego nie kupi!!" A właśnie ja mówię, że kupi! Kupi ten któś, kto ma o tym pojęcie. On kupi, będzie zadowolony i do nas wróci! Poleci nas znajomym, rodzinie... Powie, że by robimy piękne prace. A co z tą osobą, która sprzedaje, byle sprzedać?? Psuje nam rynek niestety... takie jest moje zdanie i nie wiem, czy ktoś mnie przekona, że jest inaczej... Ona sprzedaje za grosze i w ten sposób wyrabia sobie opinię "taniego sprzedawcy". Nie ważne, dobrego, czy złego... po prostu taniego. I teraz! Co z drogim rękodziełem?? No właśnie... spada on gdzieś na drugi plan, bo niestety najpier się patrzy na cenę, potem gdzieś tam w którejś kolejności na jakość... No i ponowie pytanie: Czy to prawda, że każdy rękodzielnik robi do swojego garnuszka??? Moja odpowiedź brzmi "NIE"! Robi do naszego wspólnego, rękodzielniczego... Nie mówię tu o zyskach, tylko bardziej o stratach.... stratach klientów, naszych zarobków... Długo mogłabym piasać na ten temat, bo jest to temat-rzeka! Nie umiem puki co zminić swojej opinii o tym, czy aby na pewno każdy powinien sprzedawać rękodzieła wedle własnego uznania... To tak jak z chińszczyzną-wszyscy wiemy, jaki to bubel a i tak kupujemy... I chyba na tym zakończe swoje wywody na dzisiaj;:)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz